Chyba każda fotografująca osoba marzy o tym, by mieć zdjęcia na których sama się znajduje. Wokoło tyle zdjęć i na żadnym nie widać mnie. Pewnego niedzielnego poranka zapragnęłam mieć kilka ujęć z własnymi córkami. MArzyło mi się zdjęcie, na którym siedzimy wszystkie trzy tyłem do obiektywy i widać nasze loczaste włosy...I co widzicie tu jakieś? A skądże...Nie da się zaplanować sesji z własnymi dziećmi,by wyszło tak jak z Wami wychodzi. Za to mam kilka zabawnych ujęć pełnych tego, co mam na co dzień- szaleństwa.