Często trafiacie do mnie z polecenia i tym razem tak było. Jest mi niezmiernie miło, kiedy wieść niesie się pocztą pantoflową. To dla mnie najlepsza reklama.
Umówieni byliśmy na plener, ale po raz pierwszy przed sesją spotkałam się z taką ulewą i wszechobecnymi piorunami. Szybka konsultacja, przygotowanie studia i postanowiliśmy wykonać kilka ujęć w studio nim przestanie padać. A ile było przy tym śmiechu hehehe...Boguś-jesteś moim Mistrzem! Dziewczynki-macie świetnego Brata!
Kiedy ulewa minęła, zapakowałam sprzęt i potruptaliśmy w plener.
Przecież wszystko się dzieje “wokół komina” :)